Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Kategoria: Ciężar życia

  • Przed siebie…

    Chyba już czas wyruszyć w podróż tą moją wyczekaną… Gdzie posypią do woli szczęscie to moje ulubione, I obawy nie bedzie bo już bedzie po tym czym straszą rozważni pośród mnie… Rozpędzony swoją karocą ,nie bacząc na boki, Rozpędzę się by rozmyć się na jakiejś twardości romantycznej … Tak ,by zostały jedynie wiersze i trochę…

  • Poszukując

    Mój świat dziś, bezsennościà naznaczony. Daje poczuć tchnienie każdego ruchu powiek, W zachwycie jego powtarzalności od tylu lat. Każde mrugnięcie kadrem celuidu mej wędròwki,  Odtwarza w mili sekundzie momenty wznoszáce. I choć teraz sam, pośród chłodu nocy tego lata, Plàdruje swym żarem skàpość ciepła codzienności. Òw ten żar, to zachłanność na Carpe diem. Który jest…

  • Troszke o prostacie

    Mój dzisiejszy wiersz jest nieco druzgocący, jednak prosze nie zrozumieć go opacznie. Nie zamierzam popełniać samobójstwa. Jest to jedynie refleksja nad przemijaniem, urologicznymi problemami starszych panów, o płonnych nadziejach z grupy : forever young i rozczarowaniu.  PRZEMINIE Z PROSTATĄ Tak się dziś ułożyłem na kanapie  swojej, zapatrzony w zaprzyjaźnionego fikusa kwitnącego. Złożyłem swoje ręce układając…

  • Życie jest piękne

    Życie jest piękne W poniedziałkowy bezsmak poczàtku tygodnia, Rozpościeram swoje pragnienia ponad tà beznamiętność. Myśli uwikłane w płonne marzenia naszprycowane, Chłopięcym zachwytem nieskażonym màdrościà. Paplam się rozkosznie w błotku swych sennych projekcji, Kompletnie nie chcàc brodzić po tej ziemi. W głowie tylko bowiem to szczęście nie przemija, Kiedy z dala od Ziemi i jej śmiercionośnego…

  • Tragikomedia

    Wyczerpany pędzący do nikąd nadzieją,Rozłożyłem swe ciało na scenie istnienia.I teraz zamykam znużone już oczy ,By opuścić to czego dźwigać nie zdołam.Nie mówcie mi demony z szyderczym uśmiechem,Że poddaje się zbyt wcześnie tak łatwo.Już poznałem przewrotnego reżysera tej farsy,Oddaje więc kostium ludzkiego głupca.Pragnę teraz swą gaże roztrwonić,Na łzy wzruszenia i chwilę szczęścia. Kołobrzeg 12.09.1996

  • Piąte piętro

    Siedzę na piętrzę utulony psychozami wszelakimi… W powietrzu sterylność z domieszką domestosa grubiańskiego. Odmierzam czas wołaniem białej niewiasty o miarowe łykanie proszkòw to w kółka to w elipsy obleczonych…. Spaceruje czasami wąską ścieżką ograniczoną by móc ponownie ograniczyć się, na nieograniczonej wolności bez iluzji zgubnych… Gdy tak przemierzam te krótkie długości, Przenikam ich spektra bólu…

  • Na rozstaju

    Potargany toksynami nasączonymi gniewem i okrucieństwem, Sponiewirałem Perełkę, zaczepioną na kruchej łodydze ostatku sił wielkiej miłości… Trącałem, ściskalem i podle poniewierałem, Płacząc frustracją ,truciznami nasiąknięty niczym mech w październikowy dżdżysty poranek…. Kiedy gniew ustàpił, jakby posłuchał krzyku niebios. Rozłożyłem swe ciężkie ciało ciosane z kamienia Na boku,  poddając się w embrionalnym łez spokoju…. Wypłakałem litycznie spowiedź…

  • Ruchome wariatki

    Choć tysiące kilometrów od domu, chcę w ten dzień być duchem z tym wszystkim co wartościowe a tak kruche zarazem. Dla Pani Marylki Krawiec i jej Kochanego Krzysia.  Pokłocony z zegarem ,spoliczkowałem jego przyjaciółki : dwie wskazówki… Tą większą za to, iż goni tą mniejszà, kiedy ja dłuższą pragnę mieć chwilę. Tą zaś mniejszą za…