Wyczerpany pędzący do nikąd nadzieją,
Rozłożyłem swe ciało na scenie istnienia.
I teraz zamykam znużone już oczy ,
By opuścić to czego dźwigać nie zdołam.
Nie mówcie mi demony z szyderczym uśmiechem,
Że poddaje się zbyt wcześnie tak łatwo.
Już poznałem przewrotnego reżysera tej farsy,
Oddaje więc kostium ludzkiego głupca.
Pragnę teraz swą gaże roztrwonić,
Na łzy wzruszenia i chwilę szczęścia.
Kołobrzeg 12.09.1996
