Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Tragikomedia


Wyczerpany pędzący do nikąd nadzieją,
Rozłożyłem swe ciało na scenie istnienia.
I teraz zamykam znużone już oczy ,
By opuścić to czego dźwigać nie zdołam.
Nie mówcie mi demony z szyderczym uśmiechem,
Że poddaje się zbyt wcześnie tak łatwo.
Już poznałem przewrotnego reżysera tej farsy,
Oddaje więc kostium ludzkiego głupca.
Pragnę teraz swą gaże roztrwonić,
Na łzy wzruszenia i chwilę szczęścia.

Kołobrzeg 12.09.1996


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *