Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Ruchome wariatki


Choć tysiące kilometrów od domu, chcę w ten dzień być duchem z tym wszystkim co wartościowe a tak kruche zarazem.

Dla Pani Marylki Krawiec i jej Kochanego Krzysia. 

Pokłocony z zegarem ,spoliczkowałem jego przyjaciółki : dwie wskazówki…

Tą większą za to, iż goni tą mniejszà,

kiedy ja dłuższą pragnę mieć chwilę.

Tą zaś mniejszą za to, iż przed niczym się nie cofnie…

Nawet gdy widziała jak bardzo tęsknie i płaczę…

Nie! Ona nie, dalej swoje z lewa na prawo w kretyńskim patosie przemijania.

Co godzine te wariatki kładą się na siebie

I śmieją bezczelnie…

Bo one będą zawsze, 

 A ja przeminę.

Port coquitlam 1. 11. 2017

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *