-
Bar
Siedzę przy tym barze w knajpie życia i pije… Barman zwany losem, polewa różne kielony zaś ja nie odmawiam…. Czasami sàczè jedynie drinki z parasolkà z lekkościà oddychajàc jakby szczęśliwy… Sà dni kiedy dostojny litr przeciska siè przez moje gardło w małych kieliszkach smutku. Sà piàtki, kiedy szkło wypełnia whiskey figlarna na lodzie beztroskim… Często…
-
Słodka Iluzja
Wiersz ten napisałem z myślà o tych którzy znacznie bardziej czujà siè w wymiarze marzeń i wyobrażeń o tym co by mogło być niż realizowaniem tego w tej rzeczywistości. Nie z powodu braku wiary, lecz zbyt rozmarzonego – ego który ma sie nijak do tego ziemskiego padołu. Jakby tak móc miesiàce reality zamienić na minuty…
-
Nim się obudzisz…
A kiedy z samotnościa na kobiercu juz stałem, Odziany szatami niespożytej wolności. Prężyłem swojà pierś w dumie , że nie potrzebuje, Czuć i być wiedziony biciem drugiego serca. Już miałem wypowiadać TAK przed mistrzem iluzji, Kiedy ktoś krzyknáł zza ołtarza czule: Wierzè w ciebie i nie puszczę. Dziś, kiedy jedno serce wtopione w drugie. Spoglàdam…
-
Burza
Wplątani w burzę namiętności w porywach krzyku, Mkną razem ,lekko nieustannie po przestrzeniach wyżyn i nizin…… to szeleszcząc to hucząc Byle unosić się ponad powtarzalność zamkniętą, w objęciach wskazówek i ciągłego oddechu. On zagubiony w swej matni samotnego smutku, Ona zaś tkwiąca w czeluściach poprawnego szczęścia A mimo tego wplątali się sami w tą burzę. Kołobrze.…
-
Przedwiośnie (pierwszy mój wiersz- ever)
Zatrzymam twoją dłoń, gdy zmierzać będziemy,Do pierwszego dotyku w blasku nadziei.Po cóż bowiem tracić tak szybko ,Wzrok niecierpliwości i kształty wyobraźni.Nauczmy się trwać w przedwiośniu sercGdyż po spełnieniu czeka jedynie cień powtórzeń.Gdzie dzień po dniu zabijamy słodką tremę,Całując, kochając, na końcu zdradzając Kołobrzeg ( gdzieś tak 1996 rok)
-
Medyczno- miłosna elegia
A gdyby zagubić się w pęchęrzykach tlenu , unoszącego życionośny kaprys gromkiego oddychania… Pośród dwutlenku radości takiej zwykłej nie organicznej lecz nieograniczonej …. I gdyby zawiesinę prozaiczną lekko duszącą Rozpuścić w roztworze cieczy o woni uciechy To bym , popluskać chciał się niestosownie i gruntownie….. Aż do saturacji niebezpiecznej choć takiej…. Ah przyjemnej!!! Co by…
-
Ruchome wariatki
Choć tysiące kilometrów od domu, chcę w ten dzień być duchem z tym wszystkim co wartościowe a tak kruche zarazem. Dla Pani Marylki Krawiec i jej Kochanego Krzysia. Pokłocony z zegarem ,spoliczkowałem jego przyjaciółki : dwie wskazówki… Tą większą za to, iż goni tą mniejszà, kiedy ja dłuższą pragnę mieć chwilę. Tą zaś mniejszą za…
