Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Medyczno- miłosna elegia


A gdyby zagubić się w pęchęrzykach tlenu , unoszącego życionośny kaprys gromkiego oddychania…

Pośród dwutlenku radości takiej zwykłej nie organicznej lecz nieograniczonej ….

I gdyby zawiesinę prozaiczną lekko duszącą

Rozpuścić w roztworze cieczy o woni uciechy

To bym , popluskać chciał się niestosownie i gruntownie…..

Aż do saturacji niebezpiecznej choć takiej…. Ah przyjemnej!!! 

Co by sinusoida kardiografu nie tylko góra -dół z wigorem, ale by drżała swą linią lekką tremą…

Kiedy to dwa serca spotkać już mają się za chwilę,

A gdy jeszcze nie spotkały się…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *