Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Bar


Siedzę przy tym barze w knajpie życia i pije…

Barman zwany losem, polewa różne kielony zaś ja nie odmawiam….

Czasami sàczè jedynie drinki z parasolkà z lekkościà oddychajàc jakby szczęśliwy…

Sà dni kiedy dostojny litr przeciska siè przez moje gardło w małych kieliszkach smutku.

Sà piàtki, kiedy szkło wypełnia whiskey figlarna na lodzie beztroskim…

Często piję sam swoje trunki ku zdziwieniu wielu, lubie bowiem swoje myśli nietrzeźwe sam na sam…

Czasami pije z Wami by cieszyć siè rzadkimi momentami kiedy mamy zsynchronizowane szczęście.

Wtedy lejemy szampana i kochamy się bardziej niż na trzeźwo.

Kiedy kac rachunku sumienia bije po duszy.

Zastanawiam się czy pić dalej czy trzeźwieć rozsàdkiem….

Ale chyba bedę pił dalej,

Bo còż bowiem robić jak cie wrzucili do baru i drzwi zatrzasnęli…..


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *