Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Przed siebie…


Chyba już czas wyruszyć w podróż tą moją wyczekaną…

Gdzie posypią do woli szczęscie to moje ulubione,

I obawy nie bedzie bo już bedzie po tym czym straszą rozważni pośród mnie…

Rozpędzony swoją karocą ,nie bacząc na boki,

Rozpędzę się by rozmyć się na jakiejś twardości romantycznej …

Tak ,by zostały jedynie wiersze i trochę prochu na skromną  before stypę.

Taki czwarto ligowy James Dean od siedmiu boleści…

Choć tamten ,właściwie nie chciał…

Bo w sumie dlaczego – nie miał tak jak ja…

Jakotakości pośròd średniości. 

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *