Chyba już czas wyruszyć w podróż tą moją wyczekaną…
Gdzie posypią do woli szczęscie to moje ulubione,
I obawy nie bedzie bo już bedzie po tym czym straszą rozważni pośród mnie…
Rozpędzony swoją karocą ,nie bacząc na boki,
Rozpędzę się by rozmyć się na jakiejś twardości romantycznej …
Tak ,by zostały jedynie wiersze i trochę prochu na skromną before stypę.
Taki czwarto ligowy James Dean od siedmiu boleści…
Choć tamten ,właściwie nie chciał…
Bo w sumie dlaczego – nie miał tak jak ja…
Jakotakości pośròd średniości.
