Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Piąte piętro


Siedzę na piętrzę utulony psychozami wszelakimi…

W powietrzu sterylność z domieszką domestosa grubiańskiego.

Odmierzam czas wołaniem białej niewiasty o miarowe łykanie proszkòw to w kółka to w elipsy obleczonych….

Spaceruje czasami wąską ścieżką ograniczoną by móc ponownie ograniczyć się, na nieograniczonej wolności bez iluzji zgubnych…

Gdy tak przemierzam te krótkie długości,

Przenikam ich spektra bólu zawiniętego w obłęd,

Czuje ich zaburzenia roztrwonione w otumanieniu poprzez owalne fugury…

Widzę płaczące indywidualności za dużo czujące,

Które poza piętrem , roztrzaskane w bezduszności ogółu…

Czuję infatylność Rysia i tęsknie za dzieciństwem utraconym.

Chce choć trochę, rysować ze starym Rysiem

Te same bezkształtne kształty świecówkami i pobiegać nieznośnie po piętrze…

Pomimo że Ryś zaburzony nieco i ślini czasem się,

To i tak w nim ta tejemnica, radości niezmąconej chorymi oczekiwaniami i walką z wiatrakami…

Piąte piętro 4. 12. 2023


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *