Mój dzisiejszy wiersz jest nieco druzgocący, jednak prosze nie zrozumieć go opacznie. Nie zamierzam popełniać samobójstwa. Jest to jedynie refleksja nad przemijaniem, urologicznymi problemami starszych panów, o płonnych nadziejach z grupy : forever young i rozczarowaniu.
PRZEMINIE Z PROSTATĄ
Tak się dziś ułożyłem na kanapie
swojej,
zapatrzony w zaprzyjaźnionego fikusa kwitnącego.
Złożyłem swoje ręce układając na klatce,
prostując się sztywno niczym w trumnie.
Piękna pozycja! Jaki spokój wokół ciała.
Taka sytuacja… Dech uchodzi,oczy stają i cisza.
Lecz przed ciszą wertuje swe życie pobieżnie.
Montując klatki momentów w reżyserskiej pasji.
Chcę obejrzeć ten obraz wysublimowanej biografii,
by nakarmić znużone JA…tanią propagandą istnienia.
I może jeszcze przerwę zbliżającą się ciszę,
szczeniackim krzykiem zachwytu na widok jędrnych piersi!!!
Oj panie Michale… Szepcze nagle głos pobłażliwy zza kotary.
Nie rozciągniemy dla pana początku i środka do napisów końcowych.
Musi pan poznać zejście z climaxu do nocnego sikania na raty.
Tak to bowiem wymyślił Kreator równania kopulacji.
To cóż… Jeśli climax już za mną to proszę o ciszę.
Bo sikać poźniej po nocy bez nadziei to nie chcę.
Przewrotny ten nasz żywot… kiedyś bałem się jedynie śmierci…
A teraz pewnego rozrośniętego gruczołu….
Kołobrzeg 17.12.2013
