Nim toniemy w nowej komnacie w zamkniètym świecie powiek…
Nasze ciała pokrywamy świeżości spod ubogiego lecz miłego wodospadu…
Tam piescimy w samotności z lekka nasze zakamarki w pianie ulotnej…
By wyjśc z wygłodniałà chciwościà połaczenia nabrzmiałości jego z jej przepysznà wilgotnościà….
Ona czeka pod kopułà naszych snów cierpliwie a ja wchodze wtenczas ubrany w nicość …
By połàczyć sie w piesczotach w cudownej odwrotnosci…
Szepczà sobie nawilżeniem ustami swymi….
Aby w końcu zaistniec razem raz dlugo raz krotko w drżàcym splocie kochanków…..
Dla Perełki
