Tym razem to nie wiersz.
Drogi Życia Reżyserze!
Zwracam się z uprzejmą prośbą o udzielenie jakichś wskazówek odnośnie moich rozterek i przemyśleń.
Nocki w sklepie pośród meneli, młodzieży rozbawionej, par roześmianych rodzą we mej głowie tysiące myśli odnośnie tego co istotne na tym naszym ziemskim padole. Dziś tak rozmyślam o sobie w kontekście miłości, bliskości i mojego braku zainteresowania tymi aspektami naszego człowieczeństwa. I to nie tak, że zostałem strasznie skrzywdzony, zdradzony, czy nie poznałem na swojej drodze kobiet wymarzonych i czekanych. To po prostu wynik kompletnego obnażenia przez moją świadomość istoty tak zwanej miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną. Obnażenia tego dokonałem na wielu płaszczyznach:
Po pierwsze: jeśli większość ludzi może kilka razy „kochać” w swoim życiu, to już jest to wątpliwe….
Po drugie: jeśli w trakcie ” kochania kogoś” nagle zakochujemy się od pierwszego wejrzenia w kimś innym. Hm, to już trąci kiczem ta tzw. miłość…
Po trzecie: jeśli seks jest dopełnieniem miłości z założenia i może być ròwnież jedynie zabawá bez żadnych zobowiàzań….
Po czwarte: jak można nazywać miłościà stan, ktòry w poczàtkowej fazie doboru osobników decydujà tylko walory zewnętrzne i wystarczy jeden defekt zewnętrzny tego kogoś by tzw. miłość nie przezwyciężyła tego…
Po piàte : jeśli poczàtkowe zauroczenie naszà miłościà po czasie zamienia się w paradę udawania i realizowania z wojskowà dyscyplinà przyrzeczonych wcześniej zobowiàzań, a w głowie sny o jakimś płomiennym romansie….
Po szòste: czy można nazwać miłościà, strach przed starczà samotnościà i tworzenia tzw. dozgonnej miłości
Po siòdme: czy tzw miłość dozgonna dotyka ludzi sukcesu, artystòw, przystojnych, pięknych? Czy raczej tych którzy niestety z powodu cyniczności i okrutnego rozdania nie mogà poszukiwać , wybierać, być kimś pożàdanym. Wiem, wiem, sà wyjàtki!!!. Wszystko się przecież może zdarzyć.
Po ósme: czy to miłość: ” no dobrze ja swojego Mariana zdradziłam kilka razy bo miałam chwile słsbości, ale to on miłościà mojego życia” lub męska wersja: ” no dobrze zdradzałem Mariolkę z tà czy tamtà, ale to Mariolka jest przy mnie jak siè dzieje tragedia i to jà kocham wtenczas.
Po dziewiàte: czy to miłość , ješli na poczátku serca bijà wielce owych kochanków kiedy ujrzà się nawzajem a potem jakoś cichnà zostawisjàc echo dawnego kołatania.
Po dziesiàte: czy to miłość: ” wiesz còrcia… Ja twojego tatusia na poczàtku nie kochalam bo byłam strasznie zakochana w Zbyszku z IV C, ale Zbyszek na mnie w ogole nie zwracał uwagi. Później jednak twoj tatus tak sie o mnie starał, że w końcu dałam mu szansę i z czasem doceniłam. Dzieki niemu mam ciebie. W sumie to go kocham. Hmm, ale ten Zbyszek….. Wiem o czym mowisz mamo….
Tutaj Drogi Reżyserze kończę ciąg moich retorycznych zapytań. Czy mógłbyś mi doradzić coś w tej kwesti, czy jest jakieś wyjście z tego impasu???
Odpowiedź od Reżysera
Panie Majki- Czytając te punkty dostrzegłem w nich zrozumienie tej ziemskiej miłości (made in China). Właściwie opisał Pan dość przekrojowo, i dość bezwzględnie trafnie tą ludzką potrzebę bycia z kimś.
Jedynie co może Pan zrobić to wziąć to wszystko z domieszką żartu i przymróżenia oka i znaleźć sobie jakąś kobietę i powiedzieć jej – ” kocham Cie” a reszta jakoś pojdzie. A! Jeszcze jedno Panie Majki ! Zrobi Pan to szybko w miare bo zaczną mowić, że Pan – gej, dziwak nie daj boże – pedofil. Większość ludzi to życiowi komformiści i boją się daleko idącego wolnościowego permisywizmu.
