Przytulnie przenikam przez swoje przeszłe małe sczęścia,
Jakbym przesiadywał już w przytułku czekając,
na przyjście tej, co zawsze na końcu przyjdzie…
Przewijam dawne przyrzeczenia swoje zmieszane z Tymi zasłyszanymi…
I tworze sobie, tu w tym szałasie ceglanym,
Zaszłości obrazy przesiąknięte szczę,
ściem jakże przekrojonym i zatrwożonym.
By przynajmniej przec chwile przeżyć coś,
Co przyniesie przedsmak szeptu wyśnionej,
Przecudnej, nieistniejącej – Jedynej…
