Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Nie do końca chcenie…


Choć nie trzymam ciebie palców swych chceniem,

To w śnie, choćby w dzisiejszym,plądrujemy najskrytsze ciche pragnienia…

Najgorsze kiedy budzę się, a wtedy jedynie zamazany obraz ociekający słoną farbą z trzepoczących kurtyn.

Choć nie kosztuje aksamitu wypiętrzonego na Twych ustach w czerwieni stopionego,

To zamieniam to sensoryczne uzależnienie,

Na dźwięki , które wznoszą gdy tęsknota siłą osiąść mnie chce na mieliźnie rozłożonych rąk…

I tak w pótrwaniu uwikłany, rozważam czy….

gdyby konstelacja ułaskawiła mnię poplątaniem Twoich opuszków z mymi,

To dalej bym tak celebrował każdą myśl o Tobie.

A może to właśnie, jedynie o to niespełnienie duszy chodzi…

12.02.2019


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *