Zasiadłem dziś u boku Babci swej zamyślony…
Wtapiając się w przeszłość jej rzeźbioną zmarszczką,
Szukałem inspiracji dla resztek swej wątpliwej młodości.
Jej znikające z dnia na dzień światło tchnienia,
Budzi łzy i paradoksalny pęd do jeszcze jednej, choćby ostatniej.
Chwil zdobionej, beztroską moich młodszych przyjaciół.
Siedzę więc tak, przy odchodzącej miłości w duchu płacząc,
A egoizm mego szczęścia wywołuje Was, młodzi kompani.
Ten ambiwalencji, chocholi taniec otępia i uskrzydla zarazem.
Pytam się tymczasem mędrców od wątpliwych bogów,
Gdzież tu sens skoro przy Babci każdy swej niegdyś zasiądzie.
Z całym bagażem smutków i radości wątpliwych,
A jedynym pocieszeniem i aktem łaski, ten sam koniec – dla mnie, Babci , dla Ciebie.
Wiedząc to, z satysfakcją zwyciezcy nagrody pocieszenia,
Rozrzucam swój pogodny pesymizm na scenę resztek moich dni.
26.07.2014
