Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Gorący lód


Dziś, zmniejszmy się by w szklance z lodem nas zmieścić. 

Zasiądźmy na majestatycznym sześcianie lodu by rozpływał się pod naszą iskrzącą nagością…

Weźmy na ten czas skrawki scenerii ostatniej sceny naszego aktu.

Przenieśmy choćby dywan zawstydzony i dźwięki kolumn wynoszących nas ponad dach zaspanego bloku….

Teraz ,gdy świat nasz stłoczony w cylindrycznej komnacie ,czekajmy na krople wylane z karafki na naszą błogość.

Gdy już zanurzeni będziemy w ponczu eterycznej ,wspólnej jakże obnażonej jedności…

Zaczniemy kreślić na toni tego trunku, znaki rytmicznie oddalające się od środka ku zaparowanym obrzeżom. 

Gdy już znaki w fale przerodzimy a lód stopimy bezwstydnie, 

Połączymy nasze szczyty by roztrzaskać tą szklaną scenę z jękiem i drżeniem…

23.08.2013

A my wilgotni , zdyszeni zaśniemy pośród resztek naszej miniatury Szczęścia. 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *