Dziś, zmniejszmy się by w szklance z lodem nas zmieścić.
Zasiądźmy na majestatycznym sześcianie lodu by rozpływał się pod naszą iskrzącą nagością…
Weźmy na ten czas skrawki scenerii ostatniej sceny naszego aktu.
Przenieśmy choćby dywan zawstydzony i dźwięki kolumn wynoszących nas ponad dach zaspanego bloku….
Teraz ,gdy świat nasz stłoczony w cylindrycznej komnacie ,czekajmy na krople wylane z karafki na naszą błogość.
Gdy już zanurzeni będziemy w ponczu eterycznej ,wspólnej jakże obnażonej jedności…
Zaczniemy kreślić na toni tego trunku, znaki rytmicznie oddalające się od środka ku zaparowanym obrzeżom.
Gdy już znaki w fale przerodzimy a lód stopimy bezwstydnie,
Połączymy nasze szczyty by roztrzaskać tą szklaną scenę z jękiem i drżeniem…
23.08.2013
A my wilgotni , zdyszeni zaśniemy pośród resztek naszej miniatury Szczęścia.
