Wiem dokładnie, że ty i ty i tamten też, paplacie mnie w błocie żałosności…
Lecz tam, juz paplają się jedynie organa zapakowane wiotczejącą skóra, z pompą, ktòra natarczywie i niechciana stuka benamiętnie…
Szkoda że zwalam wszystko na chęć nieobudzenia się rano,
Zamiast rozpędzić się i być w końcu raz mężczyzną…
Nawet odpuścić 30 milgramów i ixów, by wtopić sie w konar z bystrym wzrokiem witajacy słodki niebyt…
I w końcu raz będzie hollywoodzko,
I przez chwile odegram podrobkę chińską Jamsa Deena.
Choć kórwa raz. Tylko skręcić kierownicą.
Trzeba próbować , do roboty …
Pocałujcie mnie , Ci co mają w dupę.
