Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

śmieciarka


Na progu zdumienia zatrzasnàłem wszelkie złudzenia…

Klucze nadziei w środk a klamka zatrzaskowa – beznamiętna. 

Stoję tak olewając, to niby swymi plecami,

Ale nie tylko te płyny, uchodzà z opakowania pokręconych emocji….

Namoknièty niczym karton, pokopany niby przypadkiem przez losu nonszalancje…

Gnije swym postrzeganiem ograniczonym ponurym asfaltem przyszłości uliczki ślepej…

Jedyna nadzieja w śmieciarce miłosiernej,

Która skróci tá i załaduje mnie do bębna obrotowego,

By na końcu choćby powirować tak szalenie… 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *