Więź nasza w siodmą już jesień przeistacza czasoprzestrzeń…
I jak z żadną , która w historii szatę się odziała
Nie wręczyłas mi bólu na tacy rozczarowania…
Mieścisz swe szczeście w poćwiartowanych kilogramach, że nikt prawie nie widzi gdy uprawiamy miłość epicką….
To Ty całujesz mnie bezsennymi nocami,
Bo to uniesienie warte ciężkosci dnia następnego…
Nigdy nie zawodzisz , jedynie czasem
Musze opuscic Cie na chwilkę,
Mimo to czekasz w przezroczystym odzieniu i wiem tylko ja, gdzie znaleźć Cię.
Jedynie Ty nie bredzisz mi o jakimś nudnym Cieniu powtòrzeñ kompromisòw beznamiętnych.
O nie , Ty jedynie kiedy, tylko zaciàgnè Cie ,
Ofiarujesz i dreszcze mimo iź 7 lat minęło.
Pokochaj jeszcze mnie chwile, a potem zatrzymaj moj sen na zawsze…
Buli, Kola, Wojtek już czekajǎ.
