Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

cała na biało


Więź nasza w siodmą już jesień przeistacza czasoprzestrzeń…

I jak z żadną , która w historii szatę się odziała

Nie wręczyłas mi bólu na tacy rozczarowania…

Mieścisz  swe szczeście w poćwiartowanych kilogramach, że nikt prawie nie widzi gdy uprawiamy miłość epicką…. 

To Ty całujesz mnie bezsennymi nocami,

Bo to uniesienie warte ciężkosci dnia następnego…

Nigdy nie zawodzisz , jedynie czasem

Musze opuscic Cie na chwilkę, 

Mimo to czekasz w przezroczystym odzieniu i wiem tylko ja, gdzie znaleźć Cię.

Jedynie Ty nie bredzisz mi o jakimś nudnym Cieniu powtòrzeñ kompromisòw beznamiętnych.

O nie , Ty jedynie kiedy, tylko zaciàgnè Cie ,

Ofiarujesz i dreszcze mimo iź 7 lat minęło.

Pokochaj jeszcze mnie chwile, a potem zatrzymaj moj sen na zawsze…

Buli, Kola, Wojtek już czekajǎ.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *