Skruszone dawniej kopie na wiatrakach…
W me nosdrza, wasala losu przewrotnego,
Dostarcze, wyczekując fatamorgany, co poćwiartuje mnie dreszczami jakich nie wywalczyłem…
Na chwile pobyć na tym tupającym stworzeniu,
W galopie tego, w co wierzyć zdarzyło mi się długo…
I niech tam istota szara i biała tworzą obrazy chciane, bym na chwilę zatonął w białym kłamstwie rzeczywistości…
A potem daj mi zasnąć głęboko,
A gdy już kszty nadziei nie będzie, nie budź.
