Domknàłem swòj mikrokosmos obojętności na dawne marzenia.
Porzàdnie i beznamietnie.
Nie przecisnà sie słodkie i szanowane zachęty bliskich i dalekich…
No wiecie: te frazesy majàce rzekomo oręż pokrzepienia…
Nie, proszę przestańcie, ja zbyt màdry i to nie pycha…
To świadomość dana przez los jak tym co im zgotował na ziemi niebo,
Majàc to, przed czym musiałem się domknàc.
I to domknięcie jest fajne poniekàd, bo już nie ma tego co sie chciało ,wiec jestem wolny i gotowy…
Mam więc nadzieje, na nonszalankie i nagłe i niebawem-żegnam.
