Było niegdyś, niczym skrępowane przemierzanie, w naszych taktach parkietu mego małego świata…
Wirowaliśmy aż świat usnął, byśmy obudzeni lekkà beztroskà mogli rozbmiewać naszymi ciałami w pięknie brudnym tańcu…
Na przekór wszystkim i wszystkiemu, to nie żyło,
Jedynie tliło się w dalekim tle naszej sceny.
Dziś, kiedy jedynie podtrzymuje bezdusznie stukot serca i jem bo trzeba,
Zataczam swoje obrazy kiedy oczy zakryte powiekami,
Do tych momentòw , kiedy po prostu wirowałem.
