Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Troszkè o smutku


Rozpowszechniam swój okiełznany smutek na bezkresach tego, co powoduje jego byt…

Nie jest tym, ten smutek jak kiedyś gdy szedł w parze z pretensją i wolą walki,

Który obracałem w nadzieję tak wielką jak wielką iluzją zdobycia to było…

Nie jest też smutek mój, jakąś rozchwianą namiętnością, która legła w puencie romantycznego dramatu…

Nie jest to smutek z premedytacji ,bym odbił się do góry jak na przewrotnej sinusoidzie.

Jest smutek wytrawny, z nutką sarkazmu nienachalnego,

A nade wszystko cyniczną oprawą dla słów, 

Raz usłyszanej „ wszystko jest marnością”

Coż, łatwiej opuścić jest ten bezmiar z tą myślą…

No nic, idę dalej się smucić bo fałszywa radość mnie zaczepia…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *