Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

papierowa kurewna


Wybladły atrament na Twych kawałkach papieru zostawianych ukradkiem…

Opowiada resztkami wspomnień o Twych jednych z jedynych,tych ktòrych jemu piszesz jakby tych jedynych do mnie nie było…

Nienawiść rozpieszczona rozczarowaniem, dryfuje w żart z samego siebie, iż uwierzyłem

W bełkot hormonów między okresami…

I rzeczywiście , daty karteczek pieczętujá tà

Zależność biologiczno – psychicznà, zwanà , tfu!

Miłościà. Aż mi się cofnęło z mdłości…

Ale nie rzygnę, bo nie chce mi się płukać gęby.

Bowiem nie chcę przypominać ustom, że kiedyś pomyłkowo wpuściłem usta tej wàtpliwej damy…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *