Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Posypka


Zasypię się szczęściem na ścieżkach najjaśniejszych,

Bo już dosyć mam pańszczyzny na pańskim ugorze trwania.

Chcialbym troszkę popsocić w beztroskiej bańce , w jakiej szczęściarze się rodzą czasami. Zatroskać się jedynie wielokrotnością wyborów,

Lecz nie tych co rodzą wybory Sofoklesa. 

Dosyć mam kurwa, tej beznamiętnej papki nocy i dni zmemłanej,

Chce podlepić się choć na chwile pod skrzydło syna Dedala.

I jebnąć po chwili w tà kurewską glebę.

Ale przynajmniej przez chwile lecieć…

Sypię zatem i lecę…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *