( przeciez to był tylko… frajerze)
Kurestwo uwielbia łzy, do targowania kiedy sięgnie ściany…
W naporze swoich potrzeb lub wyrzutów…
Jakże durnym bywa się, kiedy myślisz, iż w telefonie jedynym tyś jest….
Nie, jesteś jednym z wielu…
Jakże , przykre kiedy słuch Twoj przenika przez ściany i słyszysz,
To co chłosta Twoje wyobrażenia ….
Kiedy zestawisz potok słuchanych słòw wtenczas,
Z tym samym , jednak – podsłuchanym – nie o Tobie… zaiste
Co wtenczas pozostaje, poza staniem w machłanach po środku na balu dostojeństwa….
I co najgorsze: kiedy wiesz ze nie Twoje imie, wymamrocze przy ostatnim jej tchnieniu…
Będąc jej „ miłością życia”.
