Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

smutny burdel


( przeciez to był tylko… frajerze)

Kurestwo uwielbia łzy, do targowania kiedy sięgnie ściany…

W naporze swoich potrzeb lub wyrzutów…

Jakże durnym bywa się, kiedy myślisz, iż w telefonie jedynym tyś jest….

Nie, jesteś jednym z wielu…

Jakże , przykre kiedy słuch Twoj przenika przez ściany i słyszysz,

To co chłosta Twoje wyobrażenia ….

Kiedy zestawisz potok słuchanych słòw wtenczas,

Z tym samym , jednak – podsłuchanym – nie o Tobie… zaiste

Co wtenczas pozostaje, poza staniem w machłanach po środku na balu dostojeństwa….

I co najgorsze: kiedy wiesz ze nie Twoje imie, wymamrocze przy ostatnim jej tchnieniu…

Będąc jej „ miłością życia”. 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *