Zaciemniam świat by lepiej w ostatecznej ciemni spokojniej “nie być “.
Nie jest to trudne, jedynie muszę zetrzeć akwarele złudzeń,
I zostawić oleje tak zwanej twardej rzeczywistości…
Potem, trochę pożąglować kilkoma chwilami,
które błysły niegdyś pastelami przyjemnymi i roztrzaskać je na kanwie tego czego naprawdę chciałem…
Potem zamajaczyć jakąś impresją nawet naćpaną,
By przynajmniej mieć ostatni posiłek skazańca…
