Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Dla Phila



Z dedykacjà dla Phila Collinsa.

Drogi Philu…

To przez Twoj deszcz dotarłem do granicy między chłopcem a początkiem niespełnionych marzeń…

Każde niemal Twe dźwięki rysowały tło mych płonnych projekcji, nawet gdy roztrzaskiwały się o „ against all…”

To z Twoją jedną nocą żegnałem mego Brata nie z krwi choć droższego niźli z niej…

To Ty pchałeś me pióro, do przemierzania lirycznego po tym co boli i wznosi…

Dziś , drogi Philu kiedy jawisz mi się na szklanym zwierciadle dni obecnych,

bezbronny i zmniejszany upływem nieubłaganych wścieklych : małej i dużej…

Łzy me ,rozwadniają mój beton obojętności na przemijanie…

Choć ja już nie chce grać na tej scenie już dawno,

To proszę bądź jeszce , póki wegetacja ma , 

Mnie terroryzuje…

I może uda sie odejść razem: „ there is a place for us”


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *