Niby lato przedziera się przez moje skorumpowane poczucie szczęścia,
To i tak w letargu, pozostaje swego spokoju nieczekiwania najpiękniejszego….
Rozkładam się w przytulnej projekcji snem podszytej,
By tam rozpościerać to, co rzeczywistość zaciera plamą bezczelnej niezmazywalności…
Była przerwa, zanim zacznę tà cześć lirycznà,
Chodzę w zadumie z pamiàtkà po sztylecie,
Ktòry dwa pogrzeby wydzielił w mym czasie twania…
Chowam zatem miłość swego życia, a obok spocznie przeceniona , choć lekko usprawiedliwiona przyjaźń…
Nikt bowiem winny nie jest, bo jakże winić serca brzmienie,
Które często raczy innych rozczarowania brzemiem.
Proszę Cię już życie, oszczędź lekcji rozumienia…
Kołobrzeg / Berlin 21.06.2024
