Pióro Majkela

Carpe diem but memento mori…

Migotanie przedsionków nadziei.


Przecieki na płóciennym dachu mej rzeczywistości,

Wpadają kroplami szmaragdowych i eterycznych odczuć…

Nie bacząc, na ogrom szorstkiego cenzora szczęscia,

Tańczą na mej rozmiękczonej głowie rezolutnie,

Zmieniając swe kształty baniek ,w rytmie salsy odurzonej brakiem ram jakichkolwiek oczekiwań…

Przenikam się zatem z nimi w parach, z moim nęronami ,co lekko zaspane w swym komformizmie mierzenia sił na zamiary…

Zaczyna być lekko przyjemnie, aż mnie onieśmiela,

Ten totalnie anty chocholi a nawet rewiowy…

Przenosi mnie do scen utęsknionych gdzie choćby raz rozbrzmieje aplauz…

Ten który wyczekuje ten mały chlopiec na przeciw , na poczàtku nie płaskiego ,ale jednak ekranu….

Jakieś 30 lat….

Attachment.png

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *